czwartek, 31 stycznia 2013

Rozdział 4 ♥

... Liam.
-Hej mała! -powiedział uśmiechając się.
-Hej.
-Ej,co jest? Masz całe spuchnięte oczy. Płakałaś?
-Nie... Spałam.
-Wybacz ale znam się trochę na ludziach. Poza tym może znamy się niecałe dwa dni, ale oprócz tego Twój brat bardzo dużo nam o Tobie opowiadał.
Nic mu na to nie odpowiedziałam. Po prostu uśmiechnęłam się sztucznie.
-Po co tu przyszedłeś? Louis Cię wysłał? - zapytałam,przerywając tym ciszę.
-Niee, chciałem Ci powiedzieć, ze musimy pilnie jechać do Paula. Jedziesz z nami?
-Nie chce mi się. Poza tym to wasze sprawy a ja nie mam humoru.
-Dobra. To my za jakąś godzinę wracamy.
-Ok. Pa.
-Paa. Trzymaj się. - powiedział to i wyszedł. Postanowiłam się trochę ogarnąć, zejść na dół i coś zjeść.
Poszłam do łazienki,przemyłam zaspane oczy i uczesałam włosy. Zeszłam na dół. Nie było już nikogo. Postanowiłam zrobić sobie tosty i pooglądać jakieś seriale. Po przygotowaniu posiłku rozsiadłam się przed telewizorem. Siedziałam tak przed około 40 minut. Spojrzałam na zegarek. Była 21.20. Postanowiłam iść się wykąpać i przygotować na jutrzejszy dzień, który cały spędzę pewnie z dziewczynami. Poszłam do łazienki, wykąpałam się, wysuszyłam i ułożyłam włosy oraz przebrałam się w piżamę. Zwykłą luźną bokserkę i majtki. Zeszłam na dół. Chłopaków nadal nie było. Postanowiłam zadzwonić do brata, ponieważ zaczynałam się martwić. Było sporo po 23 a go nadal nie ma! Tak jak postanowiłam tak też uczyniłam. Pierwszy sygnał...drugi...trzeci
- Cześć mała!- usłyszałam głos nikogo innego jak mojego brata
- Hej, Gucio! Możesz mi łaskawie powiedzieć gdzie obecnie się znajdujesz i za ile łaskawie wrócisz do domu!?
- Spokojnie, nie denerwuj się tak. Złość piękności szkodzi...
- Mi już nie zaszkodzi! - zaśmiałam się
~ Nie prawda! Nie kłam! - odpowiedział... Harry! Zatkało mnie. Dalej usłyszałam tylko głośne "uuuuu...."
-Ha,ha,ha, dzięki!- uśmiechnęłam się sama do siebie. Czyli jednak się nie obraził... a może tylko mi się wydaje... To co za ile będziesz?
- Za jakieś 30 minut.
-Okej,Paaa!
-Paa.
Rozłączyłam się i poszłam na górę do siebie do pokoju. Położyłam się na łóżku ze słuchawkami w uszach. Zaczęłam rozmyślać nad tym co było, co jest i co się nigdy nie wydarzy. W końcu mogłam iść spać. Zasnęłam bardzo szybko.

*Rano*

Obudził mnie nie kto inny jak mój kochany braciszek. Jeszcze gdyby podszedł do mnie i normalnie obudził. Ale nie on musi na swój sposób! Czyli albo wylać na mnie wodę albo na mnie skoczyć. Na szczęście wybrał to drugie.
-No już, już! Przecież nie śpię.
-Oooo,już się obudziłaś?
-No popatrz! A teraz proszę Cie zejdź ze mnie!
Tak jak chciałam tak zrobił. Udałam się do łazienki i wykonałam podstawowe czynności. Wróciłam się do pokoju po ubrania. Wyjrzałam za okno. Dzisiaj nie było za ciepło. Postanowiłam ubrać to : http://stylistki.pl/na-chlodne-dni-p-241521/ ,zrobiłam lekki makijaż a włosy uczesałam w wysokiego kucyka. Zeszłam na dół. W kuchni był mój brat,który przegotowywał dla mnie śniadanie. Tosty i sok pomarańczowy.
-Która godzina tak w ogóle?
-Jest 12:50. -odpowiedział i podał mi posiłek.
-CO!? już tak późno!?
-No wiesz, następnym razem nie muszę Cię budzić.-odpowiedział i pokazał mi język. Uśmiechnęłam się. Po mieszkaniu rozległ się dzwonek do drzwi.
-To do mnie!-krzyknęłam i pobiegłam otworzyć. Jednak to nie były dziewczyny tylko chłopcy.
-Ooo,hej!
-Hej!- odpowiedzieli i przywitali się ze mną całusem w policzek.
-Jesteś sama?- zapytał mnie Zayn, kiedy byliśmy już w salonie.
-Nie, Gucio jest na górze. Chyba się ubiera.
-Ile razy ci mówiłem że masz tak na mnie nie mówić!? - usłyszałam mojego brata,który schodził ze schodów.
-Tak,tak wiem. - odpowiedziałam i znowu usłyszałam dzwonek.
-No teraz to na pewno do mnie. To ja wychodzę z dziewczynami na miasto. -powiedziałam do wszystkich. - A ty nie pisz,nie dzwoń, wrócić wrócę na pewno. - zwróciłam się do brata i pokazałam mu język.
-Dobra. Baw się dobrze. - odpowiedział.
-Paa. - rzuciłam i wyszłam.
Przywiałam się z dziewczynami i udałyśmy się na miasto. Oczywiście na piechotę.
-Jak tam, Aria? Wczoraj Louis dzwonił do mnie bo wydawało mu się że płakałaś?-zapytała się mnie Spencer.
-Tak jak mówisz wydawało mu się...
-Oj nie wiem.
-Ale ja wiem. Nic się nie stało!
-Dobra. Spokój. Niech będzie jest wszystko ok i nic się nie stało!- powiedziała Hanna.
Uśmiechnęłam się do niej i powiedziałam bezdźwięczne "Dziękuję". Na szczęście znajdowałyśmy się już pod centrum handlowym. Weszłyśmy do środka i zaczęłyśmy chodzić od jednego do drugiego sklepu. Na zakupach zeszło nam się prawie 4 godziny! Spojrzałam na zegarek była godzina 18:40. Udałyśmy się w stronę domu. Wszystkie byłyśmy zadowolone z zakupów. Po drodze gadałyśmy o różnych babskich sprawach. W końcu znalazłyśmy się pod domem. Pożegnałyśmy się i rozeszłyśmy do domów.
-Jestem! -krzyknęłam i rzuciłam zakupy w holu.
-Dobra,chodź do salonu.
Zrobiłam tak jak powiedział mi brat. Weszłam do salonu. Na kanapie siedziało całe 1D, dwie dziewczyny i małe dziecko.
-Hej. -powiedziałam i się uśmiechnęłam.
-Hej. To jest Danielle -dziewczyna Liam'a. To Lou -nasza stylistka a to Lux jej córka.
Przywitałam się ze wszystkimi i usiadłam na kanapie między Harry'm który trzymał małą Lux na kolanach, a Lou- jej mamą. Siedziałyśmy tak i oglądaliśmy. W pewnym momencie Harry poszedł po coś do kuchni a mi dał małą na kolana. Bawiłam się z nią zabawkami. Przyszedł Harry.
-No chodź do wujka.
-Ne. - odpowiedziała mała i się do mnie przytuliła.Ja się tylko uśmiechnęłam. Siedzieliśmy tak przez około godzinę. Przez ten cały czas bawiłam się z małą a Harry cały czas się mi przyglądał.
-Co się tak patrzysz? - uśmiechnęłam się.
-Nic.. do twarzy Ci z dziećmi. -odwzajemnił tym samym.
-Dzięki.  Za kolejną godzinę mała zasnęła mi na rękach.
-Może zostaniecie na noc? - zaproponował mój brat
-A wystarczy pokoi? - zapytał zdziwiony Liam
-No to Aria będzie spała z Harry'm I Lux ~ powiedział,spojrzał się na mnie i znowu poruszył zabawnie brwiami. Ja natomiart spojrzałam się na Harrego który był uśmiechnięty od ucha do ucha. Też się uśmiechnęłam.
-Liam będzie spał z Danielle. A reszta w osobnych pokojach. To co zostaniecie?
-Ja tak bardzo chcesz to dobrze. - wszyscy się zgodzili. Rozeszliśmy się do swoich pokoi. Położyłam Lux na łóżku i przebrała ją w moją starą bluzkę.
-To ja idę się wykąpać a ty się nią zaopiekuj. - powiedziałam i uśmiechnęłam się do Harrego. Poszłam do łazienki wzięłam szybki prysznic i przebrałam się w piżamę.
-Teraz twoja kolej. No chyba że się nie kąpiesz. - powiedziałam i pokazałam mu język.
-Hahahah,bardzo śmieszne! Kąpię się.-odpowiedział i poszedł do łazienki. Przechodząc koło mnie dźgnął mnie w brzuch.
-Harry!
-No dobra dobra. Już nie będę... może..
Nic nie odpowiedziałam. Poszłam do łóżka i położyłam się obok Lux. Po około 15 minutach obok mnie leżał Harry.
-O czym tak myślisz? - zapytał się Harry przerywając długą ciszę jaka panowała w pokoju.
-Tak jak zawsze. O tym co było, jest i co się nigdy nie wydarzy.
-Taki twój zwyczaj?
-Można tak powiedzieć. Poleżałam tak z godzinę i zamknęłam oczy. Cały czas miałam wrażenie że Harry patrzy się na mnie to na Lux.
-Co? - zapytałam się odwracając się do niego.
-Nic, tak się patrzę.
-Aha.. To dobranoc.
-Dobranoc. Chciałam pocałować go w policzek ale jak na złość przekręcił głowę i pocałowałam go prosto w usta! O dziwo. Pocałunek odwzajemnił. Jakby zrobił to specjalnie.
-Przepraszam...
-Spokojnie. Wszystko jest okej. Może właśnie tego chcieliśmy?
-Z kąt wiesz o tym czego chcę?
-Hmm... tego nie wiem... to powiem tak : Może właśnie tego chciałem.?
-Może. To dobranoc.
-Dobranoc. Odwróciłam się do niego i przytuliłam Lux. Po chwili poczułam ręce Harrego na moich biodrach. Uśmiechnęłam się  i zasnęłam.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------

No i jest kolejny :3
Przepraszam że późno ale była u mnie przyjaciółka która kazała was pozdrowić ;*
Jak podoba się rozdział?
Mam nadzieję że ktoś to czyta..
Jutro postaram się dodać nowy rozdział, ale nie wiem czy dam radę bo wraz z moją przyjaciółką urządzamy małe przyjęcie z okazji urodzin Hazzy ♥
            
                                                  


1 komentarz: