niedziela, 31 marca 2013

Rozdział 25 ♥

Następny ranek minął dokładnie tak samo jak reszta. Wstałam o 7.00 poszłam do łazienki. Tam ogarnęłam się,uczesałam,umalowałam i ubrałam. Książki spakowałam do torby i gotowa zeszłam na dół. Na dole nie było nikogo. Położyłam torbę na krześle i zaczęłam robić sobie śniadanie. Po 10 minutach zajadałam się grzankami. W między czasie wysłałam sms's do Hanny.

*rozmowa*
-Hej! ;* Wybierasz się dzisiaj w stronę szkoły? xD
-Hej! :D Noo.. Niestety. :/
-Heh. To zbieraj dziewczyny idziemy razem ;D
-Niech będzie :* Za 10 minut! - przeczytawszy to nic już jej nie odpisałam. Posprzątałam po śniadaniu,zabrałam torbę i wyszłam przed dom. Chwilkę na nie czekałam i już we czwórkę razem poszłyśmy do szkoły. Droga minęła nam na wygłupach i organizowaniu jutrzejszego dnia. Wszystkie we czwórkę zaprzyjaźniłyśmy się z Anią i Matim. W sumie to on przyjaźni się bardziej z chłopakami ale nie ważne. Pogoda dzisiaj była okropna! Co chwilę padało i w ogóle było pochmurnie... Wszystkiego się odechciewało. Najchętniej zostałabym w łóżku,okryta kocykiem z gorącą czekoladą w ręku... Lekko mokre przez deszcz zaszłyśmy do szkoły. Oczywiście nie obeszło się bez głupich dogryzek ze strony "księżniczek"
Miałam je w głębokim poważaniu. Wraz z dziewczynami minęłyśmy je bez słowa. Poszłyśmy do szafek. Naszą uwagę przykuło ogłoszenie a właściwie to dwa... 
 Jedno wisiało na mojej szafce.
"Witamy młodą mamusię. Nie wszystko będzie tak idealne jak Ci się wydaje xx" 
Kiedy tylko to przeczytałam zaczęłam się śmiać. Przekazałam ją zdezorientowanym dziewczyną, które również poszły w moje ślady.
-Myślałam,że zabawy w podchody to są w przedszkolu. - powiedziałam przez śmiech.
-No najwidoczniej ktoś jest bardzo "dojrzały".
-Dobra, w dupie z tym. - powiedziawszy to wyrzuciłam karteczkę do kosza i ponownie zaczęłam grzebać w szafce.
-Dziewczyny patrzcie na to! - pokazałam palcem na jedno z ogłoszeń zadowolona Em.
-Hmm.. brzmi ciekawie. Gdzie zgłoszenia? 
-W sekretariacie. Ale na serio chcecie? - spytała Spsencer.
-No jasne! 
-Dobra. 
-A tak w ogóle to o co chodzi? - spytała Hanna.
-Konkurs na najlepszy zespół/solo w szkole. Później będzie można śpiewać na różnych uroczystościach.
-No dobra. Można spróbować. Teraz idziemy na lekcje! Pogadamy o tym później! - odpowiedziała i wszystkie rozeszłyśmy się w swoje strony. 

*....*
Dzień w szkole minął tak nudno jak się zaczął. Lekcje skończyłam o 16.40. Dziewczyny miały jeszcze jedną lekcje. Na własnych nogach wróciłam do domu. W salonie...wróć...w całym domu panował jednym słowem SYF! 
-Chłopaki!! - wydarłam się już z holu. Raz dwa obok mnie pojawiła się piątka idiotów.
-O hej! - krzyknęli radośnie.
-Hej... Dobra to tak. Udam,że tego nie widziałam. Teraz jak gdyby nigdy nic udam się na górę a wy to posprzątacie! I bez żadnego ALE!
-Kotek to może ja Ci potowarzyszę? - spytał nie kto inny jak Harry. 
-Kotek,ty pewnie najwięcej narozwalałeś więc sprzątaj. - powiedziałam i pocałowałam chłopaka w policzek. - Jak zejdę ma być czysto!
Chwilę później byłam już u siebie w pokoju. Odpaliłam laptopa i położyłam się na łóżku. Weszłam na TT. Nic ciekawego się nie działo. Przybyło mi followersów. Dałam paru osobom follow back. Były również hejty ale ich nie czytałam. Wylogowałam się i zalogowałam na FB. Tam również cisza... Odłożyłam laptopa na miejsce. Usiadłam przy biurku i wzięłam się za odrabianie lekcji. Miałam ich od groma mimo,że to dopiero trzeci dzień szkoły. Po godzinie skończyłam. Wyszłam z pokoju aby ocenić pracę chłopców. Nie dokończyli jeszcze sprzątania ale jak ich zobaczyłam myślałam,że padnę ze śmiechu! Zayn w fartuchu,Niall ze ścierką,Liam z odkurzaczem, Harry z mopem a Louis... właśnie gdzie Lou!?
-Gdzie Lou? - spytałam po zejściu na dół.
-No bo ten... Pojechał do El... - powiedział smutny Zayn.
-A co się stało!?
-Wiesz jaka ona jest? - kiwnęłam głową na 'tak' -No właśnie..Ją jest łatwo zranić... Słyszałaś pewnie o 'Larrym'. "Directioners" cały czas wysyłają jej jakieś wiadomości,groźby na TT i listy... Pojechał do niej...
-Zajebiście...Boże... dobra miłego sprzątania ja idę się położyć. - powiedziałam i poszłam na górę. Na schodach zakręciło mi się w głowie. Chłopcy to zauważyli, bo zatrzymałam się i zamknęłam oczy.
-Aria. Źle się czujesz!? - spytał zdenerwowany Hazz.
-Harry zanieś ją do pokoju. Ja pójdę po wodę. - oznajmił Li i tak jak powiedział tak zrobili. Po chwili leżałam już w łóżku a obok mnie siedzieli chłopcy.
-Dzieki. - powiedziałam odbierając od Liam'a wodę. - tylko zakręciło mi się w głowie nic więcej.
-Taa i jeszcze byś spadła ze schodów! 
-Już jest okej. Dzięki.
-Dobra zostawmy ja niech odpocznie. - powiedział Niall i wszyscy opuścili mój pokój. Przekręciłam się na drugi bok i usnęłam...

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Hej! <3

Jest kolejny! :D 
Jak się podoba? :D 
Czekam na waszą opinię :3

Życzę Wam Wesołych Świąt, mokrego a w tym roku raczej śnieżnego dungusa. Spełnienia marzeń związanych z One Direction i tych które nie są z nimi związane i czego sobie jeszcze życzycie! <3
Kocham Was xx

Pozdrawiam xx

środa, 27 marca 2013

Rozdział 24 ♥

Rano obudził mnie budzik. Wstałam delikatnie, żeby nie obudzić jeszcze śpiącego Harrego i zaspana poszłam do łazienki. Tam wykonałam podstawowe czynności. Uczesałam włosy w wysokiego kucyka, pomalowałam się i ubrałam. Poszłam do pokoju alby spakować potrzebne książki. Hazzy już nie było. Po paru minutach gotowa zeszłam na dół. W kuchni siedział tylko Harry i robił śniadanie.
-Witam księżniczkę - podszedł do mnie i pocałował w usta.
-Witam księcia. Co na śniadanie?
-Naleśniki z nutellą i sok pomarańczowy.
-Mmmm pucha. - uśmiechnęłam się i usiadłam do stołu. -Dawno wstałeś?
-Jakieś 30 minut temu zszedłem na dół. Ale wcześniej jak jeszcze spałaś poszedłem zrobić zakupy. - odpowiedział i podał mi moją porcję śniadania. Po zjedzeniu schowałam naczynia do zmywarki i zaczęłam pić sok.
-Jak się czujesz?
-Dobrze jak na razie. - uśmiechnęłam się i wstałam od stołu kierując się w stronę drzwi. -A ty gdzie? - spytałam się Harrego który chwilę potem zakładał buty.
-No chyba nie myślisz, że pójdziesz sama do szkoły. Zawiozę Cię.
-Jesteś kochany. - musnęłam usta chłopaka i oboje wyszliśmy z domu. Lekcje zaczynały się o 9.00 była 8.10 więc miałam bardzo dużo czasu. W szkole miałam się spotkać ze znajomymi i trochę porozmawiać. Po 10 minutach byliśmy pod budynkiem.
-Dzięki. Kocham Cie. - pocałowałam chłopaka i wyszłam z samochodu.
-Ja Ciebie też.
Ruszyłam w stronę drzwi wejściowych kiedy przed nimi zatrzymały mnie dziewczyny o rok starsze.
-A Ty co? Teraz będziesz się tak chwaliła,że z nim jesteś.że go w ogóle znasz!? - krzyknęła jedna z nich.
-A Ty co? Teraz będziesz zazdrosna.!? Nie moja wina, że jesteś taka pusta i nikt Cie nie chce!
-Uważaj do kogo się odzywasz! Ja przynajmniej dziwko nie wskakuje pierwszemu lepszemu do łóżka.
-Nazywasz mnie dziwką a sama przy kolesiach kręcisz dupą. A jakby był pierwszy lepszy to po co robisz taką aferę!? Zazdrościsz!
-Nie mam czego! Jeszcze pożałujesz zobaczysz! - powiedziały i odeszły. Jakoś nie za bardzo przejęłam się ich słowami. Tyle razy mi groziły i jakoś skończyło się tylko na słowach,bo i tak bały by się podnieść na mnie rękę. Przyjaciół trzymaj blisko,wrogów jeszcze bliżej! Weszłam do szkoły i spostrzegłam że temu zdarzeniu przyglądali się moi znajomi.
-Wszystko dobrze.
-Tak tak. A niby jak ma być?
-Nie przejmuj się nimi. - Powiedziała Em.
-Nie mam zamiaru. Dobra chodźcie na boisko. - tak jak powiedziałam tak zrobiliśmy. - A i jeszcze jedno! Ani słowa chłopakom! Znacie Lou a tym bardziej Harrego! Jak się dowiedzieli że... - nie dokończyłam bo szturchnęłam mnie Spens. Dobrze że to zrobiła. Nie chciałam nikomu o tym mówić. -Ostatnio nie czuję się najlepiej stali się bardziej opiekuńczy. - udało mi się wybrnąć z tej całej sytuacji.
-Dobra ale jak dla mnie powinni wiedzieć! - odezwał się tym razem Mati.
-Wole nie. A właśnie wy musicie ich poznać! Co powiecie na wspólny weekend? - uśmiechnęłam się.
-No w sumie czemu nie.- powiedziała Ania spoglądając na Mateusza. Klasnęłam radośnie w dłonie i wszyscy usiedliśmy na trawie pod wielkim drzewem. Gadaliśmy o wszystkim i o niczym. O 9.00 zebraliśmy się do środka budynku na lekcję. Pierwsza matematyka. Po prostu uwielbiam! Masakra... Jeszcze ta babka. Usiadłam z Anią ponieważ jako jedyne z naszej paczki miałyśmy razem lekcje matematyki na samym końcu sali pod ścianą. Lekcja trwała niemiłosiernie długo. I oczywiście nie obeszło się bez pracy domowej. Następną lekcją był w-f. Gdyby nie mój stan cieszyła bym się a tak muszę dać zwolnienie już na samym początku roku szkolnego. Przerwę spędziłam z dziewczynami. Pani od w-f na szczęście nie pytała się o powód zwolnienia. Do domu wróciłam o 14.30. Zjadłam odrobiłam lekcje i usiadłam przed telewizorem. Po chwili dosiedli się do mnie chłopcy.
-Macie na weekend jakieś plany? - spytałam po chwili.
-Nie a co?
-Zaprosiłam znajomych do domu. To się poznacie przy okazji.
-O okej. - odpowiedział Niall i już w ciszy wróciliśmy do oglądania filmu. Około godziny 23.00 poszłam się wykąpać i położyłam się spać...

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej! <33
Na początku przepraszam za tak długą nieobecność.
Święta,obowiązki,nauka,lekcje,stronki,blogi,kłótnie,sprawy rodzinne. Za dużo tego wszystkiego ;D
Postaram się dodawać systematycznie posty kiedy będę tylko mogła :*
Jak wam się podoba?
Mi średnio,ale opinię pozostawiam Wam. xx
Po 10 minutach ćwiczeń,nie mogę chodzić :( 
No ale bywa..
Pozdrawiam xx 
         
Macie Niall'a w garniaku ♥ Szkoda tylko,że nawet na ślubie brata nie ma spokoju...

środa, 20 marca 2013

Rozdział 23 ♥

Obudziłam się w białym pokoju. Obok mnie siedzieli chłopcy i dziewczyny.
-Aria! - krzykną Niall. Wszyscy popatrzyli na mnie a na ich twarzach zagościł uśmiech.
-Kotek! - powiedział uśmiechnięty Harry i mnie przytulił.
-Co się stało?
-Zemdlałaś i jesteś w szpitalu.
-Aha.. Wiadomo co mi jest?
-Nie ale nie długo powinny byś wyniki. - uśmiechną się Lou. Siedzieliśmy i rozmawialiśmy kiedy do sali wszedł starszy pan w białym fartuchu.
-Proszę o opuszczenie sali. Może zostać jedna osoba. - powiedział dość spokojnie. Wszyscy posłusznie opuścili pomieszczenie a w sali zostałam tylko ja i Harry.
-A wiec. Panie doktorze co mi jest?
-Nic poważnego proszę się nie denerwować. Jest pani w ciąży... Dzisiaj dostanie pani wypis i może pani iść do domu. Proszę się nie przemęczać, lecz do szkoły, bo za pewne się pani uczy może pani normalnie uczęszczać. - powiedział i wyszedł z sali. Ja siedziałam i nie wiedziałam co powiedzieć. Harry wręcz przeciwnie. Skakał gadał o przyszłości itp. Jednym słowem się cieszył. Ale jak my to powiemy reszcie?
-Przepraszam... - powiedziała i wstałam kierując się w stronę łazienki. Hazz podszedł do mnie.
-Za co przepraszasz? Za to że będziemy mieli dziecko czy za to że jestem bardzo szczęśliwy?
-A twoja kariera?
-W dupie w nią - powiedział i czule mnie pocałował. Poszłam się wyszykować a następnie wyszliśmy z sali.
-I jak?
-Co powiedział lekarz? - przekrzykiwali się wzajemnie głosy męskie z żeńskimi.
-Ej! Spokój! To nic poważnego. Dowiecie się w swoim czasie. A teraz chodźcie bo muszę zrobić zakupy do szkoły. - tak jak powiedziałam tak zrobiliśmy. Pojechaliśmy do galerii i zakupiliśmy najpotrzebniejsze rzeczy. Do domu wróciliśmy o 17.35. Zmęczeni opadliśmy na kanapę.
-Ja pójdę się wykąpię. Jestem zmęczona. - powiedziałam i poszłam na górę. Z pokoju wzięłam piżamę następnie udałam się do łazienki. Tam wzięłam długą odprężającą kąpiel po czym z powrotem poszłam do pokoju. Na zegarku była 19.20. Postanowiłam zejść na dół gdzie siedzieli chłopcy.
-Ooo akurat miałem po Ciebie iść. Chodź kolacja gotowa. - wziął mnie za rękę Harry prowadząc w stronę kuchni. Usiadłam obok niego i zaczęłam jeść posiłek.
-To powiecie nam co Ci jest? - zwrócił się do mnie Li.
-A tak zapomniałam. Jestem w ciąży. - odpowiedziałam i czekałam na ich reakcję. Lou wypluł sok na Hazze który siedział na przeciwko niego, Niall zakrztusił się kanapką po czym szybko pobiegł do łazienki, Zayn miał szeroko otwartą buzię zaś Liam prawie spadł z krzesła.
-Wiesz co wielkie dzięki stary. - powiedział oburzony Hazz i wytarł sobie twarz ścierką.
-Cicho! Możesz powtórzyć? - powiedział Liam.
-Tak. Jestem w ciąży, a kto jest ojcem dziecka chyba mnie muszę mówić! - powiedziałam i wróciłam do jedzenia. Chłopcy przez dłuższą chwile siedzieli nieruchomo lecz po chwili wstali i poczęli nam gratulować. Po skończonym posiłku schowaliśmy naczynia do zmywarki i rozeszliśmy się po pokojach.
Wskoczyłam do łóżka po czym poczułam rękę na swoim biodrze.
-Kocham Cie, wiesz? - powiedział i musną moje usta.
-Wiem, Ja Ciebie też. - powiedziałam i po chwili oboje usnęliśmy w swoich objęciach...

------------------------------------------------------------------------------------------------------

Hej! <3
Jak się podoba :3
Jutro będzie kolejny rozdział. :D
Zaczęłam pisać nowe opowiadanie.
Zapraszam :*  http://opowiadanie-o-one-direction-5.blogspot.com/
Pozdrawiam xx
Kocham! <333
                           

wtorek, 19 marca 2013

Rozdział 22 ♥

Rozdział dedykowany Aleksandrze Aptewicz , Sandrze Dombrowskiej i admince Niall'owej <33
 -----------------------------------------------------------------------------------------------------------

*1,5 tygodnia później*
Dzień jak co dzień. Całe 10 dni minęło tak samo. Na mieście, na imprezach albo przed telewizorem. Jutro jest rozpoczęcie roku szkolnego. Wakacje minęły bardzo szybko. Za szybko. Wstałam leniwie z łóżka i udałam się w stronę łazienki. Umyłam się i ubrałam. Ostatnio nie czułam się za dobrze. Nie ważne co zjadłam, bądź wypiłam od razu musiałam iść do łazienki. No chyba że była to woda. Uczesałam się w luźnego koka i zeszłam na dół. Chłopcy siedzieli w salonie. Przywitałam się z nimi i poszłam do kuchni. Wzięłam butelkę wody i zrobiłam sobie lekkie śniadanie. Zjadłam i chowałam miskę do zmywarki. Upuściłam ją i szybko pobiegłam do łazienki. Harry i Lou pobiegli za mną a reszta poszła zobaczyć co stało się w kuchni. 
-Kotek co ci jest? - zapytał zmartwiony Hazz.
-Nic takiego. Źle się poczułam. - uśmiechnęłam się lekko. 
-I tak źle się czujesz od tygodnia? - oznajmił Lou. Zmierzyłam go wzrokiem i wyszłam z łazienki. Poszłam do kuchni po wodę.
-Wszystko okej? - zapytał Niall.
-Tak tak. - uśmiechnęłam się wzięłam to po co przyszłam i udałam się do salonu. Siedzieliśmy, a raczej chłopcy siedzieli ja leżałam na kolanach Hazzy który bawił się moim włosami. Co chwilę wstawałam i szłam do tej przeklętej łazienki... W końcu udało mi się zasnąć... Poczułam tylko jak ktoś zanosi mnie do pokoju i kładzie na łóżko. Obudziłam się w nocy. Zeszłam na dół napić się wody. Poszłam do łazienki przebrałam w piżamę i wskoczyłam do łóżka ponownie zasypiając.

*...*
Obudził mnie mój 'przyjaciel' zwany budzikiem... Znowu się zaczyna... Poszłam do łazienki, wykąpałam się włosy pofalowałam, pomalowałam się i ubrałam. Zeszłam na dół. Przywitałam się z chłopcami wzięłam z lodówki wodę po czym po domu rozległ się dzwonek do drzwi. Pogoda jak zawsze na złość była piękna. W roku szkolnym jest pięknie ale w wakacje zawsze pada. No może w tym roku było o wiele ładniej niż w poprzednim. Przyszły dziewczyny i już razem poszłyśmy do szkoły. 

*..*
Na miejsce doszłyśmy 30 minut przed czasem. Okazało się, że doszła do nas nowa dziewczyna i chłopak. Dziewczyna nazywała się Ania zaś chłopak Mateusz. Byli rodzeństwem i pochodzili z Polski. Szybko się z nimi zakolegowaliśmy. Wydają się na prawdę spoko. 
-Aria możemy pogadać? - usłyszałam za sobą głos Bena.
-Nie mamy o czym. 
-Chyba jednak mamy..
-Co znowu będziesz się na mnie wydzierał i obrażał mojego brata i przyjaciół!? 
-Chciałem Cię przeprosić..
-Daruj sobie... - powiedziałam i wszyscy w 6 poszliśmy na salę. Rozpoczęcie jak to rozpoczęcie usnąć można. Rozeszliśmy się do klas, i po godzinie wyszliśmy z planami w rękach. Ponieważ nie czułam się najlepiej wysłała SMS'a do Hazzy, aby po mnie przyjechał. Czekałyśmy na niego pod szkołą rozmawiając z nowo poznanymi znajomymi. Usłyszeliśmy dźwięk klaksona. Harry stał oparty o samochód i się nam przyglądał. Pożegnaliśmy się i wraz z dziewczynami ruszyliśmy w stronę auta. W połowie drogi zrobiło mi się ciemno przed oczami więc się zatrzymałam. Harry szybko do mnie podbiegł i tylko to zdążyłam zapamiętać... 

--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam, że taki krótki. 
Nie mam humoru...
Wszystko co złego zawsze na mnie. 
Jak nie w domu to w szkole ... ;'( 
A u was jak tam? <3
Podoba się? xx 
Mam pytanie :D 
A właściwie to dwa xD
1. Czy Aria ma być teraz w ciąży, czy później? xd
2. Zakładać drugiego bloga z opowiadaniem? :)
Pozdrawiam xx

poniedziałek, 18 marca 2013

Nowy blog :P

Zastanawiam się nad założeniem nowego bloga :3
Co wy na to? 
Tylko nie wiem czy jest sens,
Tego bloga nie ogarniam, a co dopiero dwa :/
Za dużo nauki, obowiązków. W ogóle za dużo wszystkiego!
Czekam na waszą opinię/zdanie :) 

Ps. jutro pojawi się kolejny rozdział na 100 % :D 

czwartek, 14 marca 2013

Rozdział 21 ♥

Następnego dnia obudził mnie telefon. Zaspana podniosłam słuchawkę nie patrząc nawet kto dzwoni.
-Halo?
-O hej! Obudziłam Cię? - po drugiej stronie usłyszałam El.
-Nie,nie. Właśnie miałam wstawać więc powinnam ci podziękować.
-A to dobrze. A to dzisiaj jest aktualne?
-No pewnie. A tak w ogóle to która godzina?
-13.25, śpiochu.
-O kurcze. Dobra to spotykamy się  o 16.00.
-No okej. To paa.
-Papa. - odpowiedziałam i się rozłączyłam. Poszłam szybko do łazienki. Tam wzięłam szybki prysznic i ubrałam się oraz uczesałam. 
Gotowa zeszłam na dół. Chłopcy chyba też dopiero co wstali, bo byli jeszcze w piżamach. Przywitałam się z każdym i zrobiłam sobie śniadanie.
-Pamiętajcie że dzisiaj spotykamy się z dziewczynami. - uśmiechnęłam się.
-No oczywiście. My byśmy zapomnieli? Nigdy.. - oznajmił Lou.
-No tak tak ty szczególne. Człowieku ty nawet o swoich urodzinach nie pamiętasz! A rok temu zapytałeś się mnie dlaczego nie chodzę do szkoły...
-No a dlaczego nie chodziłaś!? - przerwał mi Li.
-Były wakacje! - zaczęliśmy się wszyscy śmiać tylko Lou siedział "obrażony" ale i on po chwili dołączył do nas. Po 5 minutach ogarnęliśmy się. Ja zaczęłam zmywać naczynia a chłopcy poszli się ubrać. Kiedy ja skończyłam chłopcy również byli gotowi. Rozsiedliśmy się przed telewizorem i gadaliśmy o organizacji dzisiejszego dnia. Chłopcy gadali między sobą, ja siedziałam cicho pisząc z Hanną.
-A panienka z kim tak pisze? - zapytał mnie Harry. Wszystkie oczy spoglądały ku mnie.
-A z chłopakiem. - odpowiedziałam nie podnosząc wzroku z nad telefonu próbując zachować poważną minę. Jednak po chwili spojrzałam na Hazze. Jego mina? - nie do opisania. Chłopcy zwijali się ze śmiechu.. Zastanawiało mnie to dlaczego, przecież to nawet śmieszne nie było no ale dobra..
-Żartuje przecież! - powiedziałam, poczochrałam włosy Harrego po czym go pocałowałam.
-No ja mam nadzieję!
-Jeżeli Hannę można nazwać chłopakiem to nie żartuję. - pokazałam mu język. Chwile się jeszcze posprzeczałyśmy. Każda sprzeczka przynajmniej do tego momentu jak na razie kończy się gilgotaniem. Tym razem było tak samo.
-Hhah,Hazz... Prze...stań. Błagam - powiedziałam przez śmiech i wydostałam się spod chłopaka.
-I tak Ci to nie ujdzie na sucho! - powiedział i podbiegł do mnie po czym pocałował. Chwile się jeszcze tak wściekaliśmy kiedy ja poszłam do łazienki się ogarnąć. Zaraz miały przyjść dziewczyny a mojego wyglądu lepiej nei opisywać.

*Oczami Niall'a*
Aria to wspaniała dziewczyna. Od samego początku jak ją zobaczyłem coś do niej poczułem. Zazdroszczę Harremu. Tak cholernie zazdroszczę! Może gdybym się bardziej postarał, bardziej okazywał jej uczucia coś by z tego wyszło? Może jeszcze się ułoży? Mam taką nadzieję... Wiem, że kumplom nie odbiera się dziewczyn, i to mnie boli. On nie jest dla mnie jak kumpel. To mój młodszy braciszek. Nie chcę go ranić. Będzie mi ciężko, ale postaram się zapomnieć o uczuciu jakie czuję do Arii. Znajdę sobie dziewczynę i nikomu nie będę komplikował życia...Mam jednak nadzieję że jest to tylko głupie zauroczenie...

*Oczami Arii*
Wyszłam z łazienki już gotowa i udałam się do pokoju. Wzięłam z niej torebkę i zeszłam na dół. Chłopcy tak jak poprzednio siedzieli na kanapie. Akurat postawiłam nogę na ostatnim schodu kiedy po mieszkaniu rozległ się dzwonek. Pobiegłam i je otworzyłam. Tak jak myślałam, były to dziewczyny. Przywitałam się z nimi i wzięłam Lux na rączki. Dziewczyny napiły się soku, po czym poszliśmy na miasto.

*...*
Doszliśmy do wesołego miasteczka. Cała droga minęłam dosyć spokojnie, ponieważ fanki nie zlatywały się po autografy. Za to cały czas się przepychaliśmy, szturchaliśmy i wszystko co jeszcze możliwe. Na miejscu zakupiliśmy bilety na rollercoaster'a i wszyscy wsiedliśmy do wagonów. Było na prawdę świetnie! Następną atrakcją był diabelski młyn. Tam również było wspaniale. Poszliśmy dosłownie wszędzie. Przed powrotem do domu wstąpiliśmy do Nadio's na kolacje. Najedzeni wróciliśmy do domu. Dziewczyny postanowiły, że zostaną u nas na noc. Jak dawniej ja spałam z Hazzą i Lux, Lou sama, Li z Dan, Niall również sam a Louis z El. Siedzieliśmy przed telewizorem i patrzyliśmy się ślepo w telewizor.
-Wiecie co ja pójdę przebiorę Lux, bo jest śpiąca. - powiedziała Lou chcąc wziąć mała na ręce.
-Nie Lou, ja to zrobię. - uśmiechnęłam się i wzięłam małą na ręce.
-Poczekaj pójdę z Tobą. - uśmiechnęła się przyjaźnie El i we trójkę poszłyśmy na górę. W łazience wykąpałyśmy małą i przebrałyśmy z piżamę.
-A jak Ci się układa z Lou? - zapytałam po chwili.
-Dobrze. Jest wspaniale, ale... - powiedziała i zamilkła.
-Ale?
-Nie już nic.. - uśmiechnęła się lekko.
-No proszę powiedz, mi możesz zaufać.
-Wiem o tym że Lou podobała albo dalej podoba się Em, Boję się, że jest ze Mną tylko dlatego, żeby jej dopiec i żeby była zazdrosna...
-El, na pewno tak nie jest. Lou nie jest taki, jakby kochał Em to by o nią walczył do ostatniej chwili. I na pewno nie jest z Tobą tylko dlatego, żeby ona była zazdrosna. - powiedziałam i ją przytuliłam.
-Dzięki Ci... Może to tylko głupie przepuszczenia.
-Tak to są na pewno przepuszczenia i to bardzo głupie. - obie się zaśmiałyśmy. Położyłyśmy Lux spać a obie zeszłyśmy na dół. Po 1 w nocy rozeszliśmy się do pokoi. Wykąpałam się i dołączyłam do Harrego. Leżeliśmy i nic nie mówiliśmy. Bawiłam się jego palcami u dłoni.
-Coś się stało? - zapytał po chwili.
-Myślisz, że Lou jest z El tylko po to, żeby doigrać Em? - powiedziałam i spojrzałam w jego oczy. Strasznie hipnotyzowały, to muszę przyznać.
-Głuptas z Ciebie wiesz? - powiedział i poczochrał mi włosy.
-Hahah dzięki.
-Nie, na pewno nie. Jakby był z nią tylko dlatego to już dawno by się rozeszli. Przecież wie że Em zerwała z Adamem. A on ją naprawdę kocha.
-Może masz i rację. Dobra idziemy spać. - powiedziałam i musnęłam jego usta, po czym odwróciłam się na drugi bok. Hazz przytulił mnie do siebie. Było mi ciężko zasnąć. Dopiero około 3 w nocy zasnęłam...

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej! <33
I jak? :3
Jutro ostatni dzień rekolekcji i bardzo się z tego powodu cieszę :D
Co tam u was?? :)
Ostatnio dowiedziałam się, że nie jestem Directioner tylko psychofanką chłopców ponieważ używam za dużo emotek typu ":* <3 *.*" Hejerzy nie mają już czego wymyślać... No takich to tylko na krzesło elektryczne :D
Pozdrawiam xx
                                 

wtorek, 12 marca 2013

Rozdział 20 ♥

Obudziłam się zmęczona ale szczęśliwa. Na zegarku była godzina 12.30. Szybko ale w miarę po cichu, żeby nie obudzić Hazzy wstałam z łóżka i poszłam do łazienki. Tam wykąpałam się, wysuszyłam włosy i je uczesałam. Ubrałam się i zeszłam na dół. Po chwili żałowałam że to zrobiłam. Salonu nie można było nazwać salonem, kuchni kuchnią a holu-holem. Panował tam jednym słowem SYF! Na paluszkach, bo inaczej nie dało się tam przejść doszłam do kuchni. Wzięłam z niej mały dzwoneczek i zaczęłam nim dzwonić.
-Ej ku*wa co jest?! - jęknęli prawie wszyscy wstając i łapiąc się za głowę.
-Pobudka. Trzeba posprzątać! - powiedziałam i znowu zaczęłam dzwonić. Lou szybko wstał i mi go wyrwał po czym wyrzucił.
-Dobra ale proszę cicho... - powiedziawszy to wszyscy udali się na górę. Ja zaczęłam sprzątać. Butelki walały się dosłownie wszędzie! Po chwili na dół zeszli chłopcy wraz z Harry'm.
-Hej. - powiedziałam i pocałowałam chłopaka. Odwzajemnił pocałunek i już wszyscy zaczęliśmy sprzątać. Chłopcy oczywiście więcej marudzili niż sprzątali nie licząc Hazzy i Liama. Oni nie mieli za bardzo koca. Li nie może za dużo pić a Harry był ze mną. Po godzinie dom lśnił. Ja natomiast poszłam do kuchni przygotować śniadanie.
-Pomóc pani? - usłyszałam głos za sobą i poczułam ręce na swoich biodrach.
-Hmm.. No można. - powiedziałam i odwróciłam się do niego przodem. Pocałowałam go lekko.
-A teraz wyjmij w szafki tabletki przeciwbólowe. - chłopak posłusznie wykonał moje polecenie i po chwili zanieśliśmy chłopcom rozrobiony lek. Następnie wróciliśmy do kuchni dokończyć robienie naleśników. Po usmażeniu odpowiedniej porcji posmarowaliśmy je nutellą i zanieśliśmy do salonu. Zjedliśmy w ciszy. Po posiłku Li zaniósł naczynia do kuchni i ponownie do nas dołączył.
-Może trochę podgłośnimy ten telewizor? - zapytałam łapiąc za pilot. Słuchanie muzyki czy też oglądanie telewizji po cichu to nie dla mnie.
-Nawet się nie waż! - zwrócił się do mnie Zayn. Siedzieliśmy tak w ciszy i oglądaliśmy jakiś film. Po chwili zadzwonił mój telefon. Była to Hanna. Rozmawiałyśmy z 5 minut.
-Ej dobra opuszczam was. Idę do dziewczyn. - powiedziałam wstając, pocałowałam Hazze w policzek i wyszłam kierując się do Hanny.
Weszłam do niej do domu nie dzwoniąc i udałam się prosto do jej pokoju. Siedziały już we 3 po ciemku czekając na mnie. Był włączony jedynie telewizor A na łóżku rozstawione jedzenie.
-Hej! - podeszłam i przywitałam się z każdą po kolei.
-No hej. Oglądamy filmy. - powiedziała uradowana Spens.
-Tak wiem. Nie trudno się domyślić. - zaśmiałam się i dosiadłam do dziewczyn. Włączyłyśmy jakiś Horror i oglądaliśmy zajadając się przysmakami. Co chwilę piszczałyśmy i bóg jeden wie co jeszcze robiłyśmy. Obejrzałyśmy łącznie 3 filmy. Była godzina 22.00.
-Ej dziewczyny ja już lecę do domu.
-A nie zostaniesz na noc? - zapytała Hanna.
-Nie dzisiaj. Muszę opiekować się pijakami. - zaśmiałam się.- I przypilnować, żeby nie nabałaganili. Jutro przychodzą dziewczyny i idziemy na zakupy i takie tam. Jak chcecie to możecie do nas dołączyć.
-Wiesz co nie. Na jutro mamy już plany. - uśmiechnęła się Em. Odpowiedziałam tym samym. Pożegnałam się z nimi i poszłam do domu. Weszłam po cichu. Wszędzie było ciemno więc żeby się nie zabić włączyłam światło. Udałam się do kuchni po szklankę wody
-O której to się do domu wraca? - na te słowa aż drgnęłam.
-Boże. Harry nie strasz mnie. - powiedziałam odstawiając szklankę.
-No dobra już nie będę. - uśmiechną się i mnie pocałował. Razem poszliśmy na górę. Oczywiście Hazz nie mógł być cicho więc postanowił że sie wywali. Ja zaczęłam się śmiać.
-Ha ha ha. Bardzo śmieszne. - powiedział i po chwili byliśmy już w moim pokoju. Poszłam do łazienki. Tam wykąpałam się i przebrałam w piżamę. Wyszłam z łazienki i na łóżku siedział Harry.
-A pan co tu robi?
-A pan tu śpi.
-A pan nie ma własnego pokoju.
-Pan ma ale woli spać tu. - odpowiedział i oboje zaczęliśmy się śmiać. Po chwili oboje leżeliśmy już w łóżku. Hazz przytulił mnie do siebie i po chwili oboje zasnęliśmy...

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej! <33
Przepraszam za tak długą nie obecność :)
Teraz postaram się codziennie dodawać nowy rozdział :3
Może nie będzie on długi ale ważne aby było :P 
A tak wgl to podoba się? :3 
Pozdrawiam xx
Czytasz- komentujesz <333

Kocham to zdjęcie  ♥ Larry ♥ ♥

  



 
        

wtorek, 5 marca 2013

Imagin z Harrym :D

*Rano*
Obudziłaś się, chociaż miałaś nadzieję, że to był tylko sen. Że nie wyjeżdżasz do Londynu, że nie rozstajesz się ze swoimi przyjaciółmi, którzy są dla Ciebie wszystkim. Jest jeszcze jedna ważna osoba w twoim życiu - mianowicie Twój chłopak - Adam. Kochasz go bardzo i nie wyobrażasz sobie że musisz się z nim rozstać. W sumie obiecał Ci że będziecie ze sobą rozmawiać, pisać i gadać na Skype, ale i tak wiedziałaś że związek na odległość nie ma sensu - zawsze Ci to powtarzał. A teraz musisz wyjechać do tego pieprzonego Londynu. A wszystko przez Twoich rodziców, którzy nie opiekowali się tobą i mieli Cie w głębokim poważaniu. Miałaś zamieszkać u swojego kuzyna - Liam'a. Chyba jest to jedyne pocieszenie ponieważ bardzo dobrze się dogadujecie a czasami nawet traktuje cię jak swoją młodszą siostrzyczkę. No i w końcu poznasz resztę zespołu - One Direction. Wstałaś niechętnie i poszłaś do łazienki. Tam wykonałaś podstawowe czynności i ubrałaś się w krótkie spodenki, bokserkę i vansy. Włosy spięłaś w luźnego koka i lekko pomalowałaś rzęsy. Znosząc walizkę zeszłaś na dół. W kuchni siedzieli twoi rodzicie.
-Witaj córeczko. - powiedziała Twoja mama i podeszła do ciebie próbując pocałować Cie na przywitanie w policzek. Odepchnęłaś ją i zaczęłaś przygotowywać sobie śniadanie.
-Kochanie to nie nasza wina że tak wyszło. - powiedział łagodnie Twój tata.
-Nie kurwa! Nigdy nie jest wasza wina! Zawsze moja albo ludzi z mojego otoczenia! - powiedziałaś i rzuciłaś chlebem który akurat smarowałaś masłem. Twoi rodzice nic nie odpowiedzieli tylko patrzyli się na ciebie. Po skończonym śniadaniu przyjechał po Ciebie Adam i twoje przyjaciółki - Ola i Dominika. Pożegnałaś się z rodzicami i pojechałaś na lotnisko. Na miejscu byliście po 30 minutach. Pożegnanie trwało bardzo długo. Obiecywaliście sobie to co ty obiecałaś wcześniej Adamowi a on tobie. Ale czy tak będzie to się okaże. Poszłaś na odprawę. Wchodząc do samolotu odwróciłaś się po raz ostatni w stronę przyjaciół i chłopaka aby im pomachać. Weszłaś do samolotu i zapięłaś pasy. Wyjęłaś telefon i zaczęłaś słuchać muzyki. Jesteś Directioner. Kochasz ten zespół nie dlatego że Li to twój kuzyn, ale dlatego że macie ze sobą dużo wspólnego. To oni zmienili twoje życie. To dzięki nim nie martwiłaś się szarą rzeczywistością. To dzięki nim nie zauważałaś że od rana do wieczora jesteś sama. Jednym słowem dzięki nim stałaś się inną osobą a twoje życie bardzo się zmieniło. Właśnie słuchałaś Little Things. Zawsze płaczesz przy tej piosence. Tak było i tym razem.
-Stało się coś? - usłyszałaś głos starszej pani która nawet nie wiedziałaś kiedy usiadła obok ciebie.
-Nie nie wszystko jest dobrze. - powiedziałaś i się uśmiechnęłaś. Staruszka odpowiedziała tym samym. Wystartowaliście. Oparłaś głowę o okno i nie wiedząc kiedy zasnęłaś...
*3 godziny później*
-Kochana wstajemy. - usłyszałaś dokładnie ten sam głoś. Przeciągnęłaś się leniwie i wstałaś z fotelu po czym opuściłaś samolot. Na lotnisku czekał już Li i dwójka innych chłopców. Był to Harry i Niall. Podeszłaś do brata i się z nim przywitałaś a z chłopcami "zapoznałaś". Było trochę dziwnie jak zaczęli się przedstawiać bo ty wiesz o nich wszystko. Po chwili wsiedliście do samochodu i pojechaliście do domu chłopców no i już również twojego. Była to ogromna willa z przepięknym i zadbanym ogrodem.
-Mogę się założyć że macie ogrodnika. - powiedziałaś wyjmując walizki.
-My. Nie.. Sami dbamy o ogród.
-Yhy... jasne. Uwierz mi wiem o was więcej niż ci się wydaje - pokazałaś język Hazzie.
-Oj tam oj tam. Trochę dziwnie by wyglądał ogród jak my byśmy o niego dbali. Daj wezmę to. - powiedział i zabrał ci walizkę.
-Dzięki. On by w ogóle nie wyglądał! - powiedziałaś ze śmiechem i weszliście do środka. "Zapoznałaś się" z resztą boysbandu a Li zaprowadził Cię do twojego pokoju. Był on przepiękny jak i reszta domu. Podziękowałaś i zaczęłaś się rozpakowywać. Rozpakowanie wszystkich rzeczy zajęło Ci prawie 3 godziny. Zeszłaś na dół aby się czegoś napić i coś zjeść. Chłopcy siedzieli w kuchni i coś oglądali. Poszłaś do kuchni, przygotowałaś sobie jedzenie i dołączyłaś do chłopców. Siedzieliście w ciszy. Jak skończyłaś odstawiłaś talerzyk na ławę.
-Co to za film? - zapytałaś przerywając ciszę.
-Dobre pytanie. - odpowiedzieli chłopcy na co wszyscy wybuchnęli śmiechem. Siedzieliście tak z 2 godziny gadając o głupotach i ciągle się śmiejąc.
-Dobra idę spać jestem strasznie zmęczona, paa. - powiedziałaś wchodząc na górę. Poszłaś do łazienki i wykąpałaś się po czym wskoczyłaś do łóżka i od razu zasnęłaś.

*W tym samym czasie oczami Harrego* 
[t.i] to wspaniała dziewczyna. Uwielbiam jej uśmiech, jej śmiech, jej miny, jak się "obraża" a po chwili wybucha śmiechem. Uwielbiam ją całą. Może to dziwne bo znamy się nie cały dzień ale chyba coś do niej poczułem.
-Dobra ja idę spać. - powiedziałem i poszedłem do swojego pokoju. Udałem się do łazienki i wziąłem szybki prysznic. Dość szybko zasnąłem.

*Tydzień później*
Co stało się do tej pory? Bardzo się ze sobą zaprzyjaźniliśmy. Zaprzyjaźniłam się również z Dan, El i Pezz. Adam zerwał ze mną tłumacząc się ze to nie ma sensu. Dziewczyny mnie olewają jak można to tak nazwać. Nie odbierają, nie odpisują. Obietnice... Jasne... Poza tym chyba czuję coś do Harrego. Może to zwykłe zauroczenie ale nie jest mi obojętny. Dzisiejszy dzień zapowiadał się tak samo jak inne. Czyli albo spacerowanie po Londynie albo siedzenie przed TV. Umyłam się i ubrałam. Uczesałam, pomalowałam i zeszłam na dół. W kuchni siedział Lou i Harry. Przywitałam się i zaczęłam jeść śniadanie przygotowane przez Lou.
-A gdzie reszta?
-Poszli do Paula. Ja też już idę. Harry zostanie z tobą. - odpowiedział Lou.
-Okej. - uśmiechnęłam się i schowałam naczynia do zmywarki. Lou znikną za drzwiami.
-To co robimy? - zapytał mnie Harry.
-Hmm.. Jakieś filmy?
-No okej. Ale ja wybiorę.
-Dobra. I znając życie-horror!?
-No a jak. Mam tu coś. - powiedział wyjmując z szafki jakiś horror. Włączył go i usiedliśmy na kanapie oglądając. Po chwili wtuliłam się w Harrego na co ten mnie przytulił. Do końca filmy tak siedzieliśmy. Po skończonym seansie na zegarku była 17.35. Chłopców dalej nie było.
-Może pójdziemy na spacer? - zaproponowałam spoglądając na Harrego,
-No dobra to chodź. - powiedział po czym wyszliśmy. Szliśmy w ciszy. Zatrzymaliśmy się przy jednej z ławek w parku. Usiedliśmy i słuchaliśmy ludzi grających na skrzypcach. W pewnym momencie poczułam szturchnięcie. Odwróciłam się w stronę Harrego. Nasze twarze dzieliły milimetry aż w końcu mnie pocałował. Odwzajemniłam pocałunek.
-Zrobiłeś to specjalnie?- Zapytałam ze śmiechem.
-Ale co? - udawał jakby nie wiedział o co chodzi.
-Szturchnięcie. - pokazałam mu język.
-Niee.
-Nie wcale. - powiedziałam i ponownie pocałowałam chłopaka.
-Kocham Cię. - szepną mi do ucha na co ja się uśmiechnęłam.
-Ja Ciebie też. - Wstaliśmy i poszliśmy do domu trzymając się za ręce.

*dwa lata później*
Dalej jesteś z Harrym. Jesteście zaręczeni. Spodziewacie się dziecka. Wszyscy cieszą się z waszego szczęścia. Rodzice nie odzywają się do ciebie ani ty do nich. Wiedzą że jesteś w ciąży i że niedługo będziesz wychodziła za mąż. Jedyny sms od nich to "Gratulacje." I to wszystko.

*2 miesiące później*
To już dzisiaj. Dzisiaj jest twój i Harrego ślub. Bardzo się cieszycie. Wszystko dopięte na ostatni guzik. Od rana trwają przygotowania. Lou i El są waszymi świadkami. El pomaga tobie w przygotowaniu a Lou Hazzie. Ubrałaś piękną suknię. A Harry garnitur.
 *....*
Pod kościołem mnóstwo paparazzi. Weszliście do środka i czekaliście na rozpoczęcie mszy. W końcu się zaczęło. W końcu nadszedł ten moment. Powiedzieliście sobie przysięgę małżeńską i pojechaliście zadowoleni do restauracji. Wszystko poszło tak jak należy. Ślub i przyjęcie było wspaniałe. Po 6 wróciliście do domu...

*....*
Wraz z Harrym tworzycie wspaniały związek. Jesteś w szpitalu i zaraz przyjdzie na świat wasz potomek. Harry cały czas jest przy tobie. Po 5 godzinach urodziłaś śliczną dziewczynkę. Nazywa się Darci. Wszyscy wam gratulowali. Byłaś najszczęśliwszą kobietą na świcie. Masz wspaniałego męża i córkę. Po 5 dniach wyszliście ze szpitala. Przyjechał po ciebie Hazz. Zamiast do domu pojechaliście nad jezioro. Usiedliście na trawie przytuleni. Po chwili jednak zaczęliście spacerować. Zatrzymaliście się na mostku i pocałowaliście. Hazz przytulił dziecko i Ciebie szepcząc Ci do ucha: "Na zawsze razem, obiecuję..."

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Pisałam go żeby dodać na stronkę na fb więc postanowiłam że tutaj też dodam :) .
Jutro dodam kolejną część opowiadania :P
Dzisiaj byłam na rolkach z przyjaciółką.. Jestem padnięta :D
Pozdrawiam xx

poniedziałek, 4 marca 2013

Rozdział 19 ♥

*Tydzień później*
Co stało się do tego czasu? W sumie to nic. Jedynie co to Emily rozstała się z Adamem bo ten ją zdradził. Wybaczyliśmy jej ale nie jest tak jak było kiedyś. Lou jest z El już oficjalnie. Wszystkie zżyłyśmy się ze sobą. Dzisiaj jest impreza z wielu okazji. Naszego pogodzenia z Em. Związku Lou i El oraz niestety końca wakacji. Za 2 tygodnie jest rozpoczęcie roku szkolnego. Co do trasy nie wiadomo kiedy będzie kontynuowana. Wstałam dość wcześnie. Na zegarku była 7:50. Z przyzwyczajenia patrzę na drugą stronę łóżka z nadzieją że Hazz już nie śpi. Nie mogą się przyzwyczaić że mamy oddzielne pokoje. Poszłam do łazienki i wykonałam podstawowe czynności. Ubrałam się : http://stylistki.pl/na-lato-259092/ 
i uczesałam. Lekko pomalowałam po czym zeszłam na dół. Chłopcy siedzieli w kuchni i czekali na śniadanie, które miałam zrobić oczywiście nie kto inny jak ja. Przywitałam się z nimi i usiadłam obok Hazzy. Wszystkie pary oczu skierowane były w moją stronę.
-Coś nie tam? - spytałam podnosząc wzrok znad gazety którą właśnie przeglądałam.
-Nie nic nic... - odpowiedział Lou.
-No jak to nic! A śniadanie? - wtrącił oburzony Nialler.
-A Bozia rączek nie dała? - zapytałam w żartach. -Nie no żartuję co chcecie?
-Kocham Cię! To ja poproszę grzanki z dżemem i sok pomarańczowy. - odpowiedział Niall a reszta poszła za jego propozycją. Poszłam przygotowywać śniadanie. Po 20 minutach każdy miał już swoją porcję i ze smakiem zajadał.
-To było pyszne! - powiedzieli prawie na raz chłopcy łapiąc się za brzuchy. Po ich słowach wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem. Po odpoczynku pozmywaliśmy naczynia i rozsiedliśmy się przed telewizorem.
-Ale to nudnee... - powiedział Zayn. -Przełącz to, Lou. - dodał po chwili i położył głowę na poduszce.
-Ale nie ma nic ciekawego...
-To może w końcu zaczniemy organizować imprezę. Jest już po 10 a my nawet jedzenia nie mamy... - oznajmiłam.
-A właśnie! Bo to już dzisiaj! To w takim razie podnosimy swoje zacne cztery litery i organizujemy. - wydarł się Li i wyłączył telewizor. Ja z Hazzą mieliśmy zająć się zakupami. Li z Lou gośćmi. Zayn z Niallem muzyką i ozdobą domu. Po chwili każdy zajmował się już swoją działką. Ja z Hazzą poszłam do Tesco. Szliśmy na piechotę, ponieważ była bardzo ładna pogoda. Po drodze spotkaliśmy parę fanek. Nie wszystkie były za naszym związkiem. Większość mnie obrażała ale były również takie które stawały w mojej obronie. Bo kolejnym przykrym słowie w moją stronę starałam się nie patrzeć na Hazzę i udawałam że "podziwiam" widoki. Oczy miałam całe zaszklone. Hazz zatrzymał się. Myślałam że jesteśmy już na miejscu więc spojrzałam się w jego stronie. Po odwróceniu się staliśmy twarz w twarz. Po moim policzku spłynęła jedna łza.
-Ej kotek.. nie przejmuj się.. - powiedział ocierając łez z  mojego policzka.
-Łatwo mówić...
-Skarbie... to nie są fanki tylko psychofanki nie przejmuj się nimi.
-No właśnie. To do czego one są zdolne?
-Będzie dobrze zobaczysz. - powiedział i mnie przytulił. Po chwili otarł znowu moje łzy i pocałował. Następnie ruszyliśmy w stronę sklepu. Po 10 minutach byliśmy na miejscu. Wzięliśmy wózek i weszlismy w głąb pomieszczenia. Po godzinie mieliśmy już wszystko czego potrzebowaliśmy. Po tym jak zapłaciliśmy udaliśmy się z powrotem. Wchodząc do domu Hazz cofał się aby zobaczyć czy na pewno weszliśmy do odpowiedniego domu. W środku było przepięknie. W kacie rozstawiony był sprzęt cały salon był ozdobiony w balony i serpentyny.
-Noo chłopcy nie powiem. Postaraliście się. - powiedziałam zanosząc zakupy do kuchni.
-Wiemy! - odpowiedzieli uśmiechnięci od ucha do ucha.
-A kto przychodzi? - następne pytanie skierowałam do Lou.
-Dziewczyny, Lou, El, Dan, Pezz.
-Aha. Ale miała być impreza.
-No tak. Ale postanowiliśmy zrobić imprezę taką w naszym towarzystwie.
-No okej.
-A i jeszcze chłopcy z bandu. - wtrącił Li.
-No okej. Która godzina?
-15.45
-Już!? Przecież niedawno była 12! A o której impreza?
-O 19. - odpowiedział Zayn.
-A okej. To ja idę się szykować. - powiedziałam i poszłam na górę. Udałam się do łazienki i wykąpałam się.
Włosy pofalowałam i zostawiłam rozpuszczone. Założyłam koronkową bieliznę i wyszłam do pokoju po strój, którego oczywiście zapomniałam wziąć. Na łóżku siedział Hazz. Jak mnie zobaczył podniósł się troszkę i łapiąc za nadgarstek pociągną do siebie tak że siedziałam mu na kolanach.
-A ty kotek, masz zamiar iść tak na imprezę? - powiedział i puścił mi zalotny uśmieszek.
-Oczywiście że nie! - walnęłam go lekko w ramię.
-Ale wiesz mi to tam pasuje. - oznajmił i wbił się w moje usta.Nawet nie zorientowałam się kiedy leżałam na łóżku a on na mnie.
-Eejej. Koniec! Muszę się ubrać. - powiedziałam próbując wydostać się spod Hazzy.
-Akurat teraz? - zasmucił się.
-Tak akurat teraz. - pocałowałam go ostatni raz i podeszłam do szafy. Harry opierał się na jednym łokciu leżąc i cały czas mi się przyglądał.
-A panicz już gotowy?
-Tak.
-Niech ci będzie. - udałam się do łazienki. Ubrałam się i wyszłam z powrotem do chłopaka. Stał on przy biurku i oglądał zdjęcia powieszone na ścianie. Kiedy mnie zobaczył podszedł do mnie i położył ręce na biodra.
-Pięknie wyglądasz.
-Dziękuję - pocałowałam go i trzymając się za ręce zeszliśmy na dół.
-W czymś pomóc? - zapytałam wchodząc do kuchni.
-No jak możesz to przygotuj jakieś przekąski. - oznajmił Lou i wraz z resztą wyszli do salonu. Zostałam tylko ja i Harry.
-Okej. To ci pomogę.
-Spoko. - powiedziała i zaczęłam wyciągać różne rzeczy z szafek. Przy wspólnym gotowaniu świetnie się bawiliśmy. Kiedy rozstawialiśmy jedzenie rozległ się dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć. W drzwiach stały Hanna,Em i Spens. Przywitałam się z nimi i wpuściłam do środka. Powróciłam do wcześniej wykonywanej czynności a dziewczyny poszły do chłopców. Em unika Lou albo na odwrót. Po krótkim czasie przyszły dziewczyny. Zapoznałam ich z pozostałą 4 i poszły do swoich chłopów. Po 19 impreza już trwała. Wszyscy zaproszeni już się zjawili. Impreza z minuty na minutę się rozkręcała. Przyszło znacznie więcej ludzi niż mówił Lou. Po 3 godzinach każdy był już nieźle wstawiony. Poszłam na górę do łazienki trochę odpocząć. Ręce oparłam na blacie i stałam.
-A panienka co tu robi? - usłyszałam głos za sobą i ręce na moich biodrach.
-Przyszłam "odpocząć" a ty teraz będziesz ze mną nawet do łazienki chodził? - powiedziałam odwracając się do chłopaka.
-Yhy.. - odpowiedział i namiętnie pocałował. Podniósł do góry i zaniósł do sypialni, nie przestając całować. Delikatnie położył na łóżku a pocałunkami zszedł na szyję. Nie byłam tak bardzo pijana. Ja w ogóle nie byłam pijana. Wiedziałam co się dzieje.Loczek odsunął się od mojej szyi i znów wbił się w moje usta. Nasze języki poczęły wykonywać dziki taniec. Chwilę potem Męczył się z zapięciem od sukienki.
-Hahah, powodzenia. - powiedziałam i spojrzałam mu w oczy.
-Myślisz że nie dam sobie rady to patrz. - powiedziawszy to rozsuną zamek. Gdy już rozpiął podniósł mnie do góry aby ją zdjąć. Po chwili leżała ona już na podłodze. Nie chcąc pozostać mu dłużna wyciągnęłam końcówki jego koszuli ze spodni, która również leżała na podłodze. Następnie Hazz zaczął swoim palcem jeździć po moim ciele, a z kolei językiem wirować po moim dekolcie.
Chcąc przejąć inicjatywę zjechałam palcem po jego torsie w stronę zapięcia spodni, które po chwili leżały również na podłodze. Loczek ponownie wbił się w moje usta jednocześnie odpinając mój stanik. Po chwili moje piersi stały się wolne.
Wykorzystując ten fakt brunet zaczął ssać sutki przez co stały się stwardniałe. Wydobywałam z siebie cichy jęk. Już chciałam się dobrać do jego bokserek, ale niestety mnie wyprzedził. Najpierw od stopy do bioder  wędrował swoim palcem, a następnie począł pocierać lekko moją łechtaczkę przez majtki. Było mi bardzo przyjemnie. Po moim ciele przeszły przyjemnie dreszcze. Chwile potem moje koronkowe majteczki leżały już na podłodze a ja byłam całkiem naga.Nie chcąc pozostać dłużna dobrałam się do jego bokserek, które również leżały po chwili na podłodze.
Teraz to Hazz przeją inicjatywę i swoim językiem zaczął pieścić moja muszelkę. Wtedy nie mogąc się powstrzymać zaczęłam cicho pojękiwać. Kiedy przyszła kolej na mnie chwyciłam jego 'przyjaciela' w dłonie i zaczęłam lekko ssać, co sprawiało chłopakowi przyjemność. Następnie Hazz jedną rękę trzymał pod moimi biodrami a dwa palce od drugiej ręki wsadził w moją łechtaczkę i zaczął nimi poruszać, nie przestając mnie całować. Po chwili spojrzał na mnie porozumiewawczo na co ja kiwnęłam głową na 'tak' a chłopak chwycił moje biodra i zaczął we mnie wchodzić. Nie mogę powiedzieć że nie odczuwałam bólu ale także przyjemność, bardzo wielką przyjemność. Kiedy już w miarę się przyzwyczaiłam chłopak przyspieszył ruchy,przez co oboje zaczęliśmy głośno sapać. W końcu nadszedł kulminacyjny moment i oboje doszliśmy. Hazz położył się obok mnie.
-Kocham Cię,pamiętaj. - szepną kiedy nasze oddechy powoli się wyrównywały.
-Ja ciebie też. - musnęłam jego usta i położyłam się na jego ciele. Spełniona udałam się w krainę Morfeusza z ukochaną osobą u boku...

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej! <3
I jak! :D 
Jest ten moment na który bardzoo długo czekaliście :D 
Nie umiem za bardzo pisać takich rzeczy wiec wzorowałam się na innych opowiadaniach :D 
Dziękuję za 1200 wyświetleń! <3 
I przepraszam że tak długo nic nie dodaje. W sobotę cały dzień pomagałam w przygotowywaniu urodzin dla mojego brata, po czym poszłam do siostry oglądać Horrory :3
A w niedzielę było przyjęcie w końcu skończył 18 lat <33
Rozdział chyba najdłuższy jak do tej pory ale to dlatego bo chcę wam wynagrodzić moją nieobecność :D 
Pozdrawiam xx

Kocham <333